Kanalizacja PDO443 Hus w Czeladzi FO16 von Stefan Kosiewski ZR Pidgin_Art Studia Slavica et Khazarica ZECh

Kanalizacja PDO443 Hus w Czeladzi FO16 von Stefan Kosiewski ZR Pidgin_Art Studia Slavica et Khazarica ZECh

“archipelag” nr.12(27) Berlin Zachodni 1985 ISSN 0176-9820

3 godziny temu  220
PDF: Helga Zepp LaRouche, która może naturalnie na starość nie podobać się niejednemu pedałowi, ogłosiła już w zeszłym roku Koniec Globalizacji; można to przeczytać nawet po rosyjsku, tu kliknij. sowa.blog.quicksnake.pl/…/Kanalizacja-PDO… Utraci … [Więcej]

Stefan Kosiewski: Kanalizacja

Po trzydziestu dwóch latach pracy w Zakładach Płytek i Wyrobów Sanitarnych mój ojciec przemienił się w klozet. Rano matka powiedziała: Ojca nie ma. Otwierałem lodówkę.
– Co to znaczy: nie ma? Zapytałem.
– Nie szarp; klamkę urwiesz, nowej nie kupimy, na zapisy, mleko na schodach, przecież mówię: nie wrócił z pracy.

Poczłapałem zaspany do drzwi, przez chwilę mocowałem się z łańcuchem. Zerwałem kapsel z butelki. Wróciłem do kuchni.
– Chciałam dzisiaj na obiad zrobić kluski na mleku – powiedziała matka dziwnie cicho. Wiesz, jak on lubi. Wciśnięta pod okno, między maszynę do szycia Singer, a stary stół z szufladą i toczonymi nogami. W szufładzie były numery totolotka, spisywane w słupkach, tydzień za tygodniem, w bordowym zeszycie, z którego wylatywały kartki pocztowe z pieczątką centrali totalizatora w Warszawie i życzeniami szczęścia w nowym roku, jedyna korespondencja, jaką ojciec otrzymywał(….)   http://kanalizacja.blox.pl/html zablokowane zaszczytnie przez ludzi Michnika

dzienniklodzki.pl|Od: amag, (Ad.) Lubię to!
ubogacony informacją o poświęceniu trzech klap kanalizacyjnych
w łódzkiej katedrze rzymskokatolickiej 5 października 2011 r.
chciałbym zapoznać Polaków i Katolików z prozą opublikowaną
w miesięczniku kulturalno-politycznym „archipelag” w grudniu 1985.

Zawiesiłem wprawdzie skany odpowiednich stron pisma wychodzącego
w języku polskim naówczas jeszcze w Berlinie-Zachodnim, jednakże
admin serwisu blox.pl własność spółki agora Adama Michnika zablokował
cenzurując bezprawnie także agnostykom adres: kanalizacja.blox.pl

dlatego w 3 części czytania dzisiejszego: opowiadanie ze stanu wojennego,
ogłoszonego przez grupę zbrojną, z którą korowcy (Michnik, Macierewicz,
Kaczyńscy itp.) dogadali się w Magdalence 1989r. i nie ma im kto powiedzieć
że mają sobie odejść za Smolarem w Polsce, który ma sobie odejść za Sorosem

któremu powiedział to już w Ameryce Prezydent Trump po dobroci. Arcybiskup
Krakowa Marek Jędraszewski nie musi odchodzić, albowiem nastał w Łodzi dopiero
rok później, po szamańskim pokropieniu wodą święconą pochodzącej z Łodzi św.
Faustyny, którą Watykan początkowo uznał za obłąkaną głównie dlatego, że Pan

Jezus do nikogo na świecie nie zwracał się jeszcze słowem: „synu”, czy „córko”
aby nie wchodzić sobie w kompetencje z Bogiem Ojcem w Trójcy Przenajświętszej
Jedynym; zaakceptować „córko” w obłąkańczych urojeniach nie mieściło się
jeszcze w głowie papieżom przedsoborowym; Karol Wojtyła święty nie był, aktor

Dziwisz we Watykanie, Służba Bezpieczeństwa, Don Stanislao i 70 ubeckich
szpiegów, od dyrektora Bibliotek Watykańskich po dziennikarza Radia Watykańskiego,
papuciowego jp2 Klapa, poświęcona z napisem: Z miasta św. Faustyny” Pamiątkowy
właz umieszczony na dziedzińcu Jasnogórskiego Klasztoru w 2011 r. Zakład

Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. 1925 ZWIK proj. Agnieszka Fiderek”
nie obciąża zatem Arcybiskupa Krakowa, którego wikipedia ujawnia jako Bambra
tzn. potomka osiedlonego we Wielkopolsce żydostwa z Północnej Frankonii
gdzie Bamber, Coburg itd. Zamożna, ekspansywna część drobnomieszczaństwa

pk-i-ko2-91-2016-czarnecka-01-02-2017

Shalom, Shalom i Szczęść Boże Państwu!

-Dlaczego dwa razy szalom po żydosku, a tylko raz odwołał się w inwokacji do w Trójcy Przenajświętszej Jedynego? Zjadliwie wsadzi zaraz palec w oko wytykając jadem, rączką z kości słoniowej osadzoną na monstrancji ze szczerego srebra purysta mocherowy, brat skąpo krojącego krawca żydoskiego z Olkusza o nazwisku utworzonym od zdrowego grzyba, Rydzyk od rydza. SŁUP do ścięcia w pierwszej transzy rzucającego się wszystkim w oczy, wystającego ochoczo z globalistycznej grzybni konspiracji antypolskiej po Magdalence 1989, która w Toruniu postawiła na Fascynację Obłędem stawiając ostatnio żydokokatolicką kaplicę i zapraszając do wetknięcia w ścianę przy wejściu zaraz, do łapy mezuzy, karteczki z błogosławiącymi życzeniami Pani Ambasador syjonistycznego państwa Izrael; o nazwisku Azarow, od Chazarów utworzonego na historycznych stepach obecnych Rzeczypospolitej Szlachty.

– Dlatego, proszę Ojca, jak to się mówi do osoby po wczorajszym ciągle jeszcze, Dniu życia Konsekrowanego, ustanowionego właśnie dla takich, jak Rydzyk, zaprzańców podwójnych, piętrowych, do kwadratu, albowiem jako taki zaparł się najsamprzód genetycznego żydostwa etnicznego w sobie, zakodowanego z czasem i przestrzenią z informacją o Pani Matce; przeszedł na nowinkarskie, obce Talmudowi sekciarstwo judeochrześcijańskie tzw. Nowego Paradygmatu w stosunku do starszych braci w wierze jp2, ażeby zaprzeć się zaraz niczym żydoski sekciarz, św. Piotr, Skała wzruszona kijem i marchewką Rzymianina w posadach nowej wiary.

Porzucił Kościół św. Rzymskokatolicki, bżydko zdradził Pana Naszego Jezusa Chrystusa, któremu pokornie ślubował wieczyste posłuszeństwo, w pogoni za szmalem, pragnieniem obrastania nieustannego w materialne dobro tłuszczu jełczącego na całym ciele marnym, które w proch się obróci podróżując z grupą pielgrzymkową z PRL-u na Zachód Europy, homo viator; zrzucił Luter sutannę tracąc tym samym bezpowrotnie prawo do odprawiania Mszy św., pogardzając konsekracją porzucił Zakon Redemptorystów, odszedł od Wiary i Nadziei, utracił Miłość do Boga w sobie, rozum.

Czeka go jeszcze na starość utrata złudnego bogactwa, które nabył nie na wieczystą własność, dlatego topi się w sadle zjełczałym tonąc, jak śliwka w kompocie świata tego do czasu Zamiany Paradygmatu, prawdziwej Dobrej Zmiany, którą Prezydent Trump w USA obwieścił już Narodowi Amerykańskiemu otwartym tekstem dokonując Dzieła, które prof. Umberto Eco prorokował tym wszystkim, którzy mają oczy ku czytaniu, jak w Polszczyźnie żydomason miał z Loży nazwanej po imieniu przez siebie w jednym z poematów, Prof. Miłosz, który dostał Nobla na gruncie amerykańskim za to, czego nie ma na świecie! Za to samo, za co dostali: Arafat z Perezem, Al Gore, Obama i Zimmermann pod zmienionym nazwiskiem piosenkarza okrytego sławą, zbudowaną w pocie czoła innych artystów (Woody Guthrie, Joan Baez itd.) za: „stworzenie nowej poetyckiej ekspresji, która wpisała się w wielką tradycję amerykańskiej pieśni”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bob_Dylan

Wyjaśniając sentencję Wysokiego Jury powiedzmy postulowanym, otwartym tekstem, że nagrodzony tekściarz, o głosie Prawdę mówiąc żadnym, z pewnością nie Noblista Prawdziwy, jak Sienkiewicz, Tagore, czy Tomas Tranströmer, nic własnego, oryginalnego w literaturze, ani sztuce nie stworzył malując obrazki, lecz opierał się zawsze wtórnie na cudzym, jak Bergoglio permanentnie umywa kobiece nogi muzułmankom po więzieniach przekabacając obżydliwie i sekciarsko symboliczny gest Chrystusa. Pamiętajmy, Siostry i .:Bracia w Chrystusie Panu, że w Pismo Nowego Testamentu dwa razy ukazuje scenę UMYWANIA:

1. zwyczajem Rzymian Piłat umył swoje dłonie od odpowiedzialności za Zamach na Człowieku dokonany grzesznym wyrokiem faryzeuszy, zgodnie z talmudycznym paradygmatem szatańsko podpowiadającym, że lepiej będzie, kiedy Jeden Człowiek zginie za Lud cały;

2. nowym obyczajem Joszua Nazareński, zhellenizowany do imienia Jezus w kulturze greckojęzycznej cywilizacji Tysiącletniego Imperium Obojga Języków, umył stopy Uczniów Swoich, obmytych wcześniej z grzechu świata tego, wybranych przez Pana i Nauczyciela do życia wiecznego, zatem takich, którzy nie zginą nigdy z ludami, które przemijają historycznie, w naturalnym procesie selekcji (przypisywanym, nawiasem mówiąc od XIX w. przez żydomasoństwo Imperium Brytyjskiego nazwisku Darwin.

Gest umywania rąk przez Piłata i Gest obmywania nóg uczniom swoim przez Jezusa nie wyrzuci z Biblii Chrześcijańskiej żaden żydomason nowinkarski, który satanistycznym przekabacaniem symboliki Nowego Testamentu demonstracyjnie chciałby bezkarnie okazywać pogardę w stosunku do miliardów ludzi, którzy Wartości mają za imponderabilia, z których prostak szydzi ku zgorszeniu maluczkich.

Bob Dylan olał Nobla tak samo, jak liczne doktoraty honoris causa przyznane mu bezmyślnie przez fałszywych wolnomularzy, jak mój kolega z czasów studiów, Prof. Tadeusz Sławek na Uniwersytecie Sląskim najpierw przyznał doktorat Deridzie za postmodernizm, a potem robił dla Arcybiskupa Skworca, o którym już wiedział od Kazika Switonia, że to zwykły kapuś Służby Bezpieczeństwa z piętnem Kaina na czole w kartotece tajnej milicji zarejestrowany jako TW „Dąbrowski”, kleryk przyłapany z wódką z Baltony w samochodzie, donosami opłacany tak samo, jak Judasz.

Bezlitosna wikipedia wylicza Dylanowi jednym ciurkiem: „styl oparł na wielu gatunkach muzycznych, od tradycyjnego amerykańskiego folku i country bluesa poprzez country do muzyki gospel, rock and rolla, rockabilly, czy angielskiej, szkockiej i irlandzkiej muzyki folkowej, a także jazzu i swingu. Występuje z gitarą akustyczną, elektryczną, keyboardem, harmonijką ustną”. Małpował jednym słowem, kogo tylko się dało. Oryginał! Taki sam, jak poeta Tadeusz Sławek, który po okresie błędów i wypaczeń dekonstrukcyjnych doradził na Plenum Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach (po Magdalence występujące jako Sejmik Sl.) z płomiennym uzasadnieniem dla kultu człowieka pomnikiem na Placu Katedralnym przed Katedrą Chrystusa Króla, co należy uznać nie tylko za kiczowatą klęskę autora kilku tomików poetyckiech, tłumacza z języka angielskiego, prof. i rektora Uniwersytetu Sl., albowiem należy przypomnieć, że Poeta Polski (czyt. niżej podpisany) wystąpił naówczas pisemnie i publicznie do Prezydenta Katowic Piotra Uszoka z propozycją postawienia tego pomnika Karola Wojtyły na miejscu sowieckiego Pomnika Braterstwa Broni, na Placu Wolności, na rondzie nad pisuarami dla mężczyzn odwiedzanymi najczęściej przez kochających inaczej, do buzi, jak Clinton i Jarosław Kaczyński, o którym wyjdzie wnet cała Prawda razem ze Zmianą Paradygmatu w Polsce, o której nie ma jeszcze pojęcia minister Waszczykowski, który atakuje Donalda Tuska za antyamerykańskie wystąpienie, co jest obżydliwym lizaniem rzopy Trumpowi w aspekcie ataku Waszczykowskiego na złom zalegający w Rosji, do którego przetopienia spieszno Kaczyńskiemu, który w nagrodę za zniszczenie kart SIM wszystkich uczestników tragicznej wycieczki do Smoleńska przystał milcząco na to, żeby szefa BOR, gen. Janickiego zrobić członkiem Rady spółki skarbu państwa, przesłaniając dla skandalu ten skandal większym, jaki jest kasowanie przez ks. o żydoskim nazwisku Sowa, za robienie za członka tej samej rady.

Czytamy dalej (tamże): „W kwietniu 2006 w Polsce nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego ukazała się pierwsza część autobiografii Dylana Moje Kroniki. W książce pojawia się wyznanie, że Dylan nigdy nie czuł się rzecznikiem swego pokolenia”. W tym miejscu przychodzi pora na westchnienie: Chwała Panu Bogu za to, że Ojcem Założycielem i Dyrektorem Wydawnictwa Dolnośląskiego, zrodzonego z Krakowskiego Wydawnictwa Literackiego, jest Szanowny Jan Stolarczyk, kolega po piórze z lat młodości, szef Koła Młodych Związku Literatów we Wrocławiu w czasach, kiedy nie traciłem czasu na posiedzenia dyskusyjne bezdyskusyjnie ulegając zgubnemu, jak miało się to okazać nałogowi przesiadywania przy stoliku Józka Łozińskiego, penetrującego środowisko literacki i artystyczne rozdwojonym językiem nie tylko w powieści Pantokrator. Chwała Bogu za Prawdę, której nie wyrzucono z wikipedii po odejściu Stolarczyka przed dziesięciu laty, a którą zawdzięczamy, jak mniemam pracy na rzecz dobrej marki nazwy wydawnictwa Osoby Jasia, którego gościłem kilka lat wcześniej w Polnisches Kulturzentrum na oficjalnym spotkaniu z młodą jeszcze Tokarczuk, dobrze zapowiadaną na spotkaniu otwieranym przeze mnie, po przywitaniu obecnych z Tomaszem Jastrunem po przejściach, prawdę Dylana przyznającego cynicznie, jak można sądzić, albo szczerze – jak mniemam, że wszystkie wzniosłości przypisywane mu niesłusznie przez ludzi bezmyślnych, powierzchownie chłepczących wodę ze sadzawki, spijających śmietanbę za innych, są tylko marność nad marnościami i jeszcze raz marność, jak wszystkie pomniki potawiane po bratersku przez Jarosława Kaczyńskiego zabitemu członkowi paramasońskiej Grupy Windsor, któremu chciałby jeszcze zamienić nazwisko na Wałęsa, bowiem nie przeczytał opowiadania Hrabala o pomnikach tak samo, jak Wałęsa żadnej książki. I dlatego nie wie wół, czy SŁUP, na którego stawia jeszcze w zaślepieniu swym krajowa żydomasoneria rytu szkockiego, Brytyjskiego Imperium Wolnomularzy, co stanie się ze wszystkimi tymi pomnikami po Zmianie Paradygmatu.

Tymczasem Helga Zepp LaRouche, która może naturalnie na starość nie podobać się niejednemu pedałowi, ogłosiła już w zeszłym roku Koniec Globalizacji; można to przeczytać nawet po rosyjsku, tu kliknij. Utraci nieco na skutek Zmiany Paradygmatu Wałęsa ale i Kaczyński nie przetopi w żadnym piecu martenowskim w Polsce wraku tupolewa dla zatarcia śladów tak samo, jak debil na posadzie Ministra Spraw Zagranicznych nie poda do sądu samego postępowania sądu, bo takiego obłędu nie przeciśnie przez głowę żadnemu prawnikowi bęcwał i idiota, który robi za zdrowego psychicznie człowieka, jak Macierewicz Starego Paradygmatu.

Helga Zepp LaRouche wskazuje na terrorystyczne zagrożenie dla władzy prezydenta Trumpa, płynące w Ameryce z pozycji spekulanta Sorosza. W Polsce na kasie Sorosza siedzi pomazaniec Smolar, któremu spowiada się we Fundacji Batorego sekciarz Kaczyński. To jest jedna i ta sama żydoubecka sitwa, która powinna być zaniesiona w końcu tam, gdzie wszystkie pomniki Hrabala, którego Kontrwywiad Wojskowy PRL jednak czytał, na najwyższych stanowiskach, co wykażemy w innym miejscu przy okazji eksplikacji Najbardziej Tajnej Operacji Tajnych Służb PRL o kryptonimie „Dziwni Ludzie”.

Tyle na dzisiaj w działce Zmiany Paradygmatu, kolego Lechu. Z lektury wiadomo, iż Cesare Lombroso odkrył jako pierwszy fakt, opisany potem przez niego w pracy naukowej opublikowanej w Neapolu w r. 1864 pod tytułem „Surre orine degli alienati”, że podczas napadów obłąkania zmienia się skład moczu, zwłaszcza zwiększa się ilość mocznika; jeżeli zatem np. dziennikarz Radia Merkury w Poznaniu wykazał zwiększenie ilości fosforanów w moczu oddanym po udzieleniu mu wywiadu przez agenta Imperium Brytyjskiego w Brukseli, Richarda Czarneckiego, zrzuconego do Polski jako komandos do robienia za ministra tak samo, jak Radek Sikorski i Jan-Vincent Rostowski, to mamy dowód naukowy i niezaprzeczalny dokonywanej Zamiany Paradygmatu w Polsce, w której wkrótce żydoubecki związek zbrojny z Magdalenki nie będzie wiedział, gdzie ma się wysikać, żeby nie dać po sobie poznać, że jest już w całości do niczego. Siosrto Helgo, basen!

Z Panem Bogiem
Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
zapraszając Państwa do wysłuchania opowiadania, które w latach ’80 opublikował mi w Berlińskim „Archipelagu” drugi Przewodniczący Koła Młodych we Wrocławiu, Szanowny Andrzej Więckowski, przymykając oko na element wnoszonych przeze mnie w narrację literacką klozetów, którego w tym miejscu ujmuję wspólnie z Różewiczem, którego książkę z opowiadaniami i dedykacją zawdzięczam Jasiowi goszczącemu na Frankurckich Targach Książki z Pisarzem, który słusznie odmówił współpracy z ludźmi starego paradygmatu myślenia kasą, którzy przejęli wydawnictwo wyproadzone na prostą przez Adamusa i wycyzelowane przez Stolarczyka.

z-tylu-tudk-klekot

O negatywnych skutkach rozbijania rodzin przez państwa kierowane niewidzialną ręką napisał nam Dušan Olle, zaś o naprawianiu tych szkód doniósł biuletyn Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RFN z dzisiejszą datą, 26 marca 2012 r.; wolny rozwój osobowości dziecka forsowany przez masonerię aktywną na polu wychowania i opieki socjalnej rozbijając Rodzinę niszczy w niej spokój a odbierając pokój Narodom Europy prowadzi przeciwko nim permanentną wojnę domową, którą Trotzki i Lenin,  żydokomunistyczni agenci na służbie państwa pruskiego przewiezieni na drugą stronę frontu koleją (tak samo zresztą jak i Piłsudski, bojowiec z tzw. frakcji rewolucyjnej Polskiej Partii Socjalistycznej – pod koniec I wojny do Warszawy), zaoparzeni w pieniądze i pomoc militarną, przemysłową, logistyczną, itd. wymordowali bez trudu miliony Rosjan i Ukraińców tudzież ludzi innych narodów carskiej Rosji, a Piłsudski antypaństwowym oraz antypolskim zamachem majowym w 1926 r. osłabił i przygotował odzyskane przez Narodowców: Paderewskiego i Dmowskiego państwo polskie do rozbioru dokonanego 17 września 1939 r. przez bolszewicki Związek Sowiecki i narodowo-socjalistyczną Rzeszę Niemiecką, natomiast Naród Polski przysposobił przechrzta ten, na luteranizm, do likwidacji przez żydokomunę a także bandy chazarskich nacjonalistów poprzebieranych w mundury UPA i RONA, SS i Wehrmachtu oraz morderców hitlerowskich zza biurka takich jak Generalny Gubernator Hans Frank i Rudolf Höß, który zanim wstąpił do Związku Czaszki i Piszczeli (Totenkopf-SS) walczył jako 14-letni ochotnik (z ojca kupca badeńskiego) po stronie żydowskich młodoturków na froncie irackim pod Bagdadem a potem w Palestynie przeciwko brytyjczykom; podaje nazwę jednostek wojskowych wikipedia po angielsku, a po niemiecku informuje o jego wystąpieniu w 1924 r. z Kościoła Katolickiego, natomiast milczy o tych faktach, umożliwiających poznanie prawdziwej tożsamości narodowej chazarskiego zbrodniarza na służbie Hitlera, Państwowe Muzeum w Auschwitz i ściemniają zupełnie sprawę rozpowszechniane dla niewtajemniczonych w internecie wersje nawiedzonych – tak wypada chyba powiedzieć – osób, które godzą ze sobą wykopanie taboretu spod nóg wieszanego Hößa dodatkowo z jakąś zapadnią, mającą się pod tym wykopniętym taboretem  jeszcze zapaść do Szeolu.

W pracy o pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa Engels rozwinął w 1884 r.  fantazmaty Marksa o cudotwórczej dla rzekomego rozwoju ludzkości roli pracy zarobkowej kobiet, która miała wyzwolić kobiety, by zrównać je z mężczyznami bez obcinania piersi a także bez rozbijania jąder mężczyznom. Fascynacja Engelsa obłędem, budowanie fałszywych konstrukcji myślowych w oparciu o „Kapitał” Marksa tylko i wyłącznie w celu ogłupienia kobiet poddawanych praniu mózgów, żeby nad nimi zapanować, realizowała się u tegoż klasyka marksizmu na starość w taki sam sposób, w jaki pewien sekciarz chciał mi udowodnić we Frankfurcie 1983 r. na podstawie Pisma św., że jest na kuli ziemskiej miejsce, gdzie Słońce wstaje a kędy zapada każdego dnia, albowiem jego teść i mentor, wychowawca Telemacha obliczył na podstawie Psalmów Dawida odległość, jaką musi przebyć w drodze do Ziemi światło odbite od Księżyca. Engels w 1884 r. nie był już przy tym owym 24-letnim młodzieńcem, zauroczonym i zafascynowanym starszym o dwa lata Marksem, z którym zapoznał go wtajemniczając w arkana Moryc Mojżesz Hess, ażeby w 1848 r. mogli obaj publikować napisany wspólnie „Manifest partii komunistycznej”. Nie miał też w sobie nic z logiki geniusza obłąkanego, który w pamiętnym dla Paulskirche we Frankfurcie roku tzw. Wiosny Ludów objawiał się w Rossinim, który jak podaje a zarazem diagnozuje Lombroso:

„…około 1848 r. stał się prawdziwym lipomaniakiem; z powodu, iż z pewną stratą sprzedał swój pałac, wyobraził sobie, że znajduje się w strasznej nędzy, że będzie musiał prosić o jałmużnę, aż wreszcie zupełnie zgłupiał. W tym stanie nie tylko nie mógł komponować, ale nawet nie chciał słuchać rozmów o muzyce. Dopiero doktorowi Sanson z Ankony stopniowo udało się go wyleczyć i zwrócić sławie oraz przyjaciołom” (Geniusz i obłąkanie. PWN 1987, s. 115-116 ).

W 1884 r. Engels upierał się na starość zaiste prawdziwie jak głupek: „Wyzwolenie kobiety dopiero wówczas będzie możliwe, gdy weźmie ona udział na wielką skalę w produkcji społecznej, a praca domowa będzie ją absorbowała tylko w nieznacznej mierze. A to stało się możliwe dopiero dzięki wielkiemu przemysłowi nowożytnemu, który nie tylko umożliwia pracę kobiet na wielką skalę, lecz nawet formalnie jej wymaga i coraz bardziej dąży do wcielenia prywatnego gospodarstwa domowego do przemysłu społecznego”.

Wielki przemysł nowożytny, którego nie ujrzeli pół wieku wcześniej w najbardziej śmiałym swoim śnie Marks i Engels, przyniósł w naszych czasach zastąpienie komputerami nadmuchiwanych przez komunistów kobiet oraz bezrobocie rzeczywiście na masową skalę a przy tym zburzenie XiX-wiecznych iluzji młodych adeptów kielni i młotka o możności rozpięcia Rodziny między Bogiem a Prawdą.

W jednym z juweniliów, opublikowanym za darmo w 1985 r. w Berlinie Zachodnim opowiadaniu „Kanalizacja” nie darmo nakazałem wszak bohaterowi wyznać: „…Wszelkie teorie wychodzące z założenia, że formy pracy nadają kształt społczeństwom, przyjmowałem jako nowe dessous przemocy; żadne kodeksy karne, inkwizycje, sposoby hermetyczne, sposób na ikony. Nic. tylko wymiana, w genach i komórkach, w czasie i przestrzeni, tajemnic, wymiana zagadek masy i energii, myśli, pozdrowień i ukłonów dziecka. Biblia, jasne. Biblia i Gutenberg…”.

Rudolf Höß (pisowania nazwiska przez aliantów: Hoess) nazywał się tak samo jak Rudolf Hess, który jako zastępca Hitlera poleciał na tajne spotkanie do Anglii, natomiast zaprzyjaźnieni z nim Brytyjczycy  wyparli się niespodzianie wszelkich związków braterskich z członkami hitlerowskiej partii narodowo-socjalistycznej, do niedawna jeszcze hołubionej przez masoński Zachód i wspieranej ofiarami nie tylko członków świata banków, przemysłu i polityki takimi jak ostatnio np. Czechosłowacja oddana im na konferencji w Monachium; spowodowało to bezsilny wybuch szalonej wściekłości Hitlera, który ujrzał tak oto czarne dla siebie, drugie dno konszachtów z Diabłem i pojął chyba nareszcie, że już dużo  wcześniej wpisany został razem z Hessem i całą swoją partią oraz Niemiecką Rzeszą przez Brytyjskie Imperium  w rolę kozła ofiarnego, przy czym obaj wspomniani, oddani mu bezgranicznie  narodowi socjaliści nosili wciąż w jawny sposób to samo  nazwisko, co nazwany już wierszem w rozdz. 10 rozważań  Zniweczona Rzeczywistość  żyd i mason Moryc Mojżesz Hess:       

  „…z żargonu wyszedł Moryc Mojżesz Hess, który był rabin komunista i ojciec rasowego,       syjonistycznego socjalizmu, on skumał ze sobą 26-letniego żyda Marksa z Engelsem i wtajemniczył obu, w czym rzecz; Lenin  powie potem: pięćdziesiąt lat  trzeba było       żeby żaden z marksistów nie pojął nic z marksizmu, bo Lenin wiedział, jak to jest…”  

Braćmi Czeskimi nazywali się zwolennicy spalonego na stosie na początku XV stulecia heretyka, który nosił nazwisko urobione w czeskim języku od zwierzaka z lubością przetapianego przez żydów na smalec i zjadanego często a nieobficie, po polsku zwanego gęś, a po czesku hus, do czego potrzebne są tylko dwie litery: hej (h) i samek (s) w języku obchodzącym się w piśmie bez samogłosek, dlatego też należy tu jasno ex cathedra powiedzieć, iż jest to jedno i to samo nazwisko z wariującymi odmianami, wersjami: Hus, Hess, Hašek.    

W Czeladzi natomiast przy rynku stoi dom parterowy, murowany, vis a vis kamienicy, w której przed II wojną światową miał sklep z butami Tomáš Baťa, murowany z piętnastego wieku, połączony miejscową tradycją niesłusznie z  historyczną wzmianką o wcześniejszym pobycie w tym najstarszym mieście – jak to się będzie w przyszłości mówiło: Zagłębia Dąbrowskiego – nieszczęsnych reformatorów Kościoła Rzymskokatolickiego osiadłych w XV w. w Księstwie Siewierskim jako tzw. Bracia Polscy, skąd przeszli potem do Rakowa pod Częstochową, gdzie rozwinęli działalność m.in. drukarską.   Nie wiadomo z czyjej inspiracji, za jaką to przyczyną były burmistrz Mrozowski (po PZPR członek: UW, PSL, UP i PO) zamierzał na wzgórzu pod kościołem parafialnym wznieść pomnik czarownicy spalonej niegdyś w Czeladzi w piekielnych męczarniach jak gęś, która miała ostrzegać Rzym przed wrogami, nie postawił jednak tego pomnika i nie otoczył nielicznych przecież w naszym mieście zabytków architektury narodowej Polaków opieką nakazaną mu przez państwo polskie z urzędu, na którym otrzymywał on jako burmistrz Czeladzi pensję wyższą w swoim czasie, niż dostawał sam premier Jerzy Buzek na rękę i nie wiadomo, czy nowy burmistrz miasta Czeladź, pani Teresa Kosmala odda za te same pieniądze jeszcze w tym roku do Prokuratury sprawę dopuszczenia do zniszczenia zabytków architektury drewnianej przez burmistrza Marka Mrozowskiego oraz jego zastępcę od fatalnego zarządzania budynkami i lokalami wszelkimi Zbigniewa Szaleńca (wcześniej ten nauczyciel gimnastyki, wuefu robił za szefa spółdzielni mieszkaniowej, zanim Mrozowski nie zrobił go za swojego zastępcę), potem na jedną kadencję schowało się go pod parasolem immunitetu senatora RP po tym, jak nie szło już ukryć, że państwowe przedszkole na osiedlu Piaski przekazali obaj z Mrozowskim na burdel, lecz teraz chyba nic już nie chroni bandyckiej ignorancji tych tzw.: braci polskich.  kliknij, żeby obejrzeć BURDELSHOW: przedszkole oddali na nocny klub

Tomáš Baťa natomiast stracił życie – można chyba tak powiedzieć: wprost przeciwnie, niż Lech Kaczyński – była mgła, a więc nie było warunków do startu, natomiast on się uparł, że poleci do Basel; wystartował z Zyliny i poleciał wszystkiego dosłownie kilka minut; sklep w Czeladzi przepadł spadkobiercom po 1945 r. na rzecz żydokomuny w Polsce, lecz krzywda im się nie stała, gdyż największym producentem obuwia na całym świecie jest dzisiaj przecież imperium obuwnicze stworzone przez Tomáša, który oficjalnie wspierał finansowo od 1923 r. Lotniczą Ligę Masaryka (Masarykova letecká liga), zaś Tomáš Masaryk zanim został pierwszym prezydentem Czechosłowacji jak Atatürk w Turcji i mógł postawić na rozwój lotnictwa i pomóc tym samym w rozwoju produkcji przez fabrykę Baty w Zylinie, to należał jawnie do Partii Młodych Czechów (Mladočeši) znanej też też jako Národní strana svobodomyslná. Znany oficjalnie z tej strony postawił swoją pozycję uniwersytecką na szali, żeby bronić żyda skazanego z oskarżenia o mord rytualny. Po ślubie z Amerykanką anachronicznie mówiąc: tako samo głośnym jak ślub Radka Sikorskiego z Applebaum w naszych czasach; skazany żyd w kilku instancjach za zabicie 19-letniej, czeskiej dziewczyny, przy której nie znaleziono śladów wytoczonej krwi, wyszedł na wolność po amnestii w 1918 r., żył długo i szczęśliwie a Masaryk został prezydentem tak samo jak Havel. Jednym słowem: Szlarafia, żyć a nie umierać. Koniec na dzisiaj tej bajki.  

Z Panem Bogiem  Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski.

https://www.podomatic.com/podcasts/sowa-frankfurt/episodes/2012-03-26T16_12_07-07_00

archipelag-1985-pdo443-sowa-kanalizacja

http://kanalizacja.blox.pl/html zablokowane zaszczytnie przez ludzi Michnika

http://sowa.typepad.com/blog/2017/02/kanalizacja-pdo443-hus-w-czeladzi-fo16-von-stefan-kosiewski-zr-pidgin_art-studia-slavica-et-khazaric.html

Reklamy