DEFENSOR POLONIAE MACIEREWICZ PDO394 FO42 von Stefan Kosiewski Studia Slavica et Khazarica CZLOWIEK Z BRAZU Dystych 2. SZTUKA UZYDKOWA ZECh

19:11

Icon-add-to-playlist Icon-downloadIcon-drawer-up

General nie zyje, Vincent, w sprawie kasacji 20120621 Stefan Kosiewski… by sowa  19m 11s

Plays-icon 65
Icon-like
Publish-date-icon June 21, 2012
Icon-add-to-playlist Add to Playlist
Icon-download-mini Download Episode

Subscribe-itunes-badge

EPISODE DESCRIPTION

 Escrito por sowa winking hoy en categoría Servire Veritati,

  Sdílet …banda osobników żydowskiego pochodzenia ukryta w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji RP naraziła mnie na utratę zdrowia a nawet życia dokonując antypolskiego pogromu w Tomaszowie Mazowieckim w lipcu 2008 r.

pul-120

Biuro Prokuratora Generalnego

ul. Barska 28/ 30 o2-315 Warszawa

            Elżbieta Książek-Sadło
Prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie
oddelegowana do Prokuratury Generalnej

                                                Frankfurt nad Menem, 21 czerwca 2012 r.

 Szanowna Pani Prokurator, dziękuję za poddanie analizie nadesłanej przeze mnie pocztą elektroniczną korespondencji w dn. 18  i 19 czerwca 2012 r. oraz poinformowanie mnie, że została ona złożona do akt o sygnaturze PG VII Ko2 56/12 bez nadawania dalszego biegu.

Bardziej, niż moją osobę musi ten fakt ucieszyć, rzecz jasna obywatela brytyjskiego obsadzonego w Polsce przez premiera Tuska  na stanowisku Ministra Finansów jeszcze wtedy, kiedy ten pierwszy nie posiadał paszportu Rzeczypospolitej Polskiej.

Jacek Rostowski (wikipedia podaje prawdziwe nazwisko osoby jako: Jan Antony Vincent-Rostowski, więc prawidłowe w tym wypadku jest używanie w skrócie pierwszego, nie zaś drugiego człona nazwiska: Vincent) używa imienia Jacek, którego na chrzcie św. żyd z pewnością nie otrzymał, natomiast Polacy kojarzą to imię ze św. Jackiem Odrowążem, Zakonem Dominikanów i z nabożeństwem wieczornym, które w pewnym kościele krakowskim zaczyna się od skupienia w ciszy, do której dostępuje się (to mówię dla jeszcze nie wtajemniczonych)  wchodząc po schodach umieszczonych z lewej strony ołtarza (w pewnym kościele krakowskim), żeby pod trumną świętego człowieka zasiąść i zaintonować: Deus, in adiutorium meum intende. Domine, ad adiuvandum me festina. Gloria Patri, et Filio, et Spiritui Sancto. Sicut erat in principio, et nunc et semper, et in saecula saeculorum.

Pisząc Ekspertyzę orzekającą o błędzie językowym w pisowni dwojga nazwisk na jednym sarkofagu w Krakowie wskazałem na błąd językowy,  a przy tem polityczny, oddany umieszczeniem na Wawelu dwojga nazwisk: Mackiewicz i Kaczyńska. Kiedy to za życia pani prezydentowa Lechowa Maria Kaczyńska nie odwoływała się do polskości nazwiska znanego powszechnie Patrioty, Polaka, Beletrysty i Antykomunisty Józefa, a podpisywała się z normą językową, umiarem i zgodnie z prawem wyłącznie: Maria Kaczyńska.

  Naprawieniem błędu politycznego, o którym była w Ekspertyzie mowa, nie mogło być oczywiście prostackie umieszczenie brązowego łącznika między dwoma nazwiskami. Ks. kard. Dziwisz być może powoła wkrótce odpowiednią Komisję Kościelno-Narodową, która pomoże naprawić popełnione w Polsce błędy.

We Włoszech po wsadzeniu wreszcie do aresztu kamerdynera osadzonego przy Ojcu św. przez kard. Stanisława Dziwisza kard. Tarcisio Bertone, który w nadzwyczaj gorącym latoś miesiącu czerwcu, obchodzonym po raz pierwszy w tym roku przez Pentagon jako Miesiąc Dumy Homoseksualistów, gościł w Polsce, żeby odebrać doktorat honoris causa i być może przywita wnet z rewizytą w Rzymie Don Stanislao, jak w skrócie nazywali wtajemniczeni osobę najbliższego współpracownika jp2, któremu po śmierci wrogowie Kościoła przyklejają rzekomą odpowiedzialność za tolerowanie zboczeń seksualnych pośród księży, przymykanie oczu na grzech Sodomy i Gomory, a teraz znowu tę ostatnią aferę finansową, bo była przecież wcześniej już afera finansowa watykańskiego banku Ambrosiano i był trup pod mostem w Londynie zawieszony jak Andrzej Lepper,  była loża masońska P2, był płacz i zgrzytanie zębów.

Ażeby tego nie było, czego można w porę uniknąć, zasugerowane zostało we wspomnianej na wstępie korespondencji z 18 i 19 czerwca br. odwołanie Vincenta z zajmowanego stanowiska Ministra Finansów, co w połączeniu z publicznym zapowiadaniem przez ostatniego kolejnej wojny światowej kwalifikuje chyba osobę łączącego tę tak fatalną dla świata, paranoiczną wręcz nowinę z wyrażonym także publicznie zamiarem wysłania swoich synów po azyl do Stanów Zjednoczonych.

Tymczasem każdy człowiek zafascynowany szaleństwem wie, że pobyt w Stanach Zjednoczonych Polak można wygrać na loterii, lecz nie dostanie drogą wyjazdu po azyl, jak po azyl do Niemiec wysyłane są z Afryki niepełnoletnie dzieci przez swoich własnych rodziców, albowiem prawo tak tu multikulti ustawione przez rządzących Niemcami, że nie deportuje się  niepełnoletnich, nielegalnych imigrantów. Natomiast w Polsce Radek Sikorski nie protestuje przeciwko temu łamaniu postanowień unijnych przez Angelę Markel i nie mówi nic o konieczności uszczelniania lotnisk w krajach Szengen, do których są liczne kursy samolotów z dziećmi z ciepłych krajów.

Wczoraj Minister Vincent-Rostowski na spotkaniu z Pracodawcami w Polsce nie narzekał już na wojnę, gdyż pewnie został poinformowany z gazet, iż Rosja dogadała się z Ameryką w sprawie podziału stref okupacyjnych w Syrii, więc nie mówił Minister Finansów nic o sytuacji finansowej rządu, ani kraju, lecz wypowiedział się na inny, trapiący go temat:

Wiarygodność jest jak zdrowie – konsekwencje jej straty są bardzo nieprzyjemne. Dlatego naszym nadrzędnym celem jest jej utrzymanie – powiedział minister finansów Jacek Rostowski podczas debaty z przedstawicielami przedsiębiorców (tu pisownia nazwiska ministra podana została za Biuletynem Informacji Publicznej MF, więc wspomnę jeszcze tylko, że na temat konsekwencji utraty zdrowia już w Renesansie Jan Kochanowski pisał tak pięknie i mądrze, a nawiązywał doń Adam Mickiewicz parafrazą: Litwo, Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie.  – Szlachetne zdrowie, określał Jan z Czarnolasu.

Cudownie mi się z Panią rozmawia, Pani Prokurator, a nie wiem sam, czemu to przypisać? Być może temu, że nie oskarża mnie Pani o nic i nie posądza fałszywie jak w 2008 r. w naszym Tomaszowie banda żydowska oskarżyła i skazała mnie zaocznie, wyrokiem Sądu Rejonowego, za rzekomą kradzież dzieciom starej piłki do gry w piłkę nożną, co samo w sobie jest czysty nonsens nie tylko dlatego, że zwrócił mi nawet na to uwagę w rozmowie telefonicznej prezydent Lech Wałęsa pytając: To, co? Nie miał Pan, co lepszego kraść?

Usiłowałem w związku z tym przemówić już chyba do trzech kolejnych Ministrów Sprawiedliwości, bo to od nich musi wyjść wniosek o kasację, albowiem jeśli Minister Sprawiedliwości nie wystąpi o kasację w tej wołającej o pomstę do Nieba sprawie, to ja będę pisał wkrótce do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów w odpowiedzi na pismo z 6 czerwca br. 5 Ds 372/ 11/ IV , więc poruszę być może przy okazji część spośród tego, co Polski Naród powinien się dowiedzieć tak samo jak ja dowiedziałem się m.in. od żydowskich, Tajnych Współpracowników Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim,  kierowanej bardzo źle przez tego Łysakowskiego, którego poznałem jeszcze, kiedy ten był szefem Policji w Rawie Mazowieckiej, a nie odstępował na zamkniętym przyjęciu w Białej Rawskiej Prezydenta Rawy i zamieniając się cały w podsłuch uniemożliwił mi przeprowadzenie rozmowy dla dobra gminy w Polsce na temat tego, co pozytywnego miałem temu prezydentowi do przekazania po rozmowie przeprowadzonej przeze mnie wcześniej w tej właśnie sprawie we Frankfurcie nad Menem w centrali Commerzbank, wobec czego postąpiłem tak samo jak Pani Prokurator, odłożyłem Sprawę ad acta.

Teraz wracam zaś do tych niecnych czynów, bo nie leży w moim interesie, żeby mnie zaocznie żydowska banda ukryta w strukturach Ministerstwa Sprawiedliwości skazywała (zaocznie) i żeby nie chciał się wziąć za tych złoczyńców minister Boni, który ma ładne nazwisko jednoczłonowe o źródłosłowie łacińskim takim samym, jak piłkarz Boniek, na którego była przyjemność popatrzeć wtedy, kiedy grał.

Dzisiaj grają Czechy z Portugalią i znowu jest okazja do przekrętów, bo jeśli w jednym miejscu przyjmują zakłady płacąc 5.50 za obstawienie zwycięstwa Czechów, 1.75 za Portugalię, a 3.50 za remis, to ciekawe, czy Lato by wiedział, albo Petelicki dajmy na to, który znał się przecież bardzo dobrze na różnych zakładach i zakładaniu firm postkomunistycznych, ile można dostać za to, że tak się to ustawi, że złoczyńca z gwizdkiem i drugi z chorągiewką (którzy są po to ze sobą w porozumieniu przez słuchawki), nie zauważą zgodnie gola wbitego do bramki Anglików przez Ukraińców, którzy zostali ukarani w taki sam niesprawiedliwy sposób jak moja osoba w Tomaszowie Maz. przed czterema laty: najpierw zostałem napadnięty w prywatnym mieszkaniu przez pijanego sąsiada żydowskiej narodowości, którego znałem, bo mi się zwierzali wcześniej z wielu rzeczy, a kiedy wezwałem policję telefonicznie, to przyjechało razem z tym bandytą trzech takich samych jak on typów radiowozem i chcieli sprawie łeb ukręcić z moją partnerką życiową na osobności w drugim pokoju, na co się stanowczo nie zgodziłem,  po czym spisałem ich numery służbowe, więc oni w obawie tego, co może ich czekać drogą służbową, zemślili się na mnie z góry za to w zmowie z żydowskimi prokuratorami, którymi kierował wtedy jeszcze prok. Robert Wizner i zaocznie skazali mnie z rażącym naruszeniem prawa, więc może wreszcie ktoś by się zajął tą Sprawą w Polsce, bo z ew. zmianą obecnych na nowych ministrów nie łączę nic dobrego jak z Vincentem – żadnym łącznikiem, myślnikiem. Nic nas w Polsce dobrego w tym układzie z Magdalenki nie czeka, poza kolejną zadymą. Nic, ale to nic. Z Szacunkiem

RADIOhttp://sowa.podomatic.com/entry/2012-06-21T12_49_22-07_00

Szczęść Boże w pełnieniu zaszczytnych obowiązków Prokuratora oddelegowanego do Prokuratory Generalnej RP.  Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

RADIO: https://gloria.tv/audio/cfmwpqwtDvLb16UFEN2G9RZS2

Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwości RP Krzysztofa Kwiatkowskiego im sowa Podcast DownloadAudio

Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwości RP Krzysztofa Kwiatkowskiego

sowa Podcast 15.10.09 10:28 Uhr

7-biskup
 Stefan Kosiewski do Ministra Sprawiedliwości RP Krzysztofa Kwiatkowskiego
—– Original Message —– From: SOWA To: bm@ms.gov.pl; sm.sekretariat@msz.gov.pl Cc: listy@prezydent.pl; skargi.kgp@policja.gov.pl; minister@mswia.gov.pl;
Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 – 65906 Frankfurt Frankfurt am Main, 15.10.2009
Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny
Pan Krzysztof Kwiatkowski Al. Ujazdowskie 11 00-950 Warszawa
Szanowny Panie Ministrze, bardzo mi przykro, że do gratulacji z powodu objęcia przez Pana stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zmuszony jestem dołączyć niniejsze Zawiadomienie o istnieniu zorganizowanej, żydowskiej bandy zamelinowanej w strukturach MS oraz MSWiA i Policji na przykładzie Tomaszowa Mazowieckiego, Województwa Łódzkiego i Stolicy. W zał. przesyłam kuriozalne pismo podpisane przez Wiceprezesa Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, Jolantę Jaros-Skwarczyńską 30 września 2009 r., którym to pismem oznaczonym sygnaturą: Sk. 26/09 Wiceprezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie dopuściła się mataczenia i krętactwa, za które winien ją Pan Minister pociągnąć do odpowiedzialności. Pani Jolanta Jaros-Skwarczyńska poświadczyła bowiem nieprawdę, iż jakobym posiadał w Tomaszowie teściową, której to rzekomo Sąd Rejonowy w Tomaszowie Maz. dostarczył w dniu 21.08.2008 r. Wyrok Nakazowy z 01/o8/2008 r. Pani Wiceprezes Sądu w Tomaszowie nie jest od ustalania moich stosunków rodzinnych, a ja oświadczam, powołując się przy tym na Autorytet Mojego Biskupa Rzymskokatolickiego w Limburgu, księdza doktora Franza-Petera Ebartza van Elst, że jestem Polakiem i Katolikiem przebywającym na emigracji politycznej w Niemczech, zamieszkałym w Diecezji Limburg od czasu antypolskiej wojny jaruzelskiej, tj. od 1982 r. i nie mam w Tomaszowie żadnej teściowej. Nie upoważniałem też nikogo w Tomaszowie do odbierania kierowanej do mnie poczty i nie życzę sobie, żeby banda żydowska usytuowana w strukturze MS w Tomaszowie Maz. dopisywała mi kogolwiek do rodziny. Nie życzę sobie żadnych teściowych i szwagrów nadanych z woli pani sędziny dwojga nazwisk: Jaros-Skwarczyńskiej czy kogokolwiek innego. Informuję Pana Ministra, że ta banda w przeciągu ostatniego roku wysyłała kilkanaście różnych pism na adres: Tomaszów, ul. Graniczna 57, który to adres policjant o żydowskim nazwisku Mela, osadzony w strukturze miejscowej Policji, złośliwie i fałszywie określił w protokole przesłuchania z dnia 14.07.2008 r. jako miejsce mojego zamieszkania, chociaż doskonale wiedział, że mieszkam od 27 lat w Niemczech, gdyż okazałem mu i wziął do rąk dwa moje dokumenty: Paszport oraz Legitymację Związku Zawodowego Dziennikarzy Niemieckich, którą obejrzał sobie z obu stron, a dowodu osobistego w ogóle nie mam. Tenże policjant nachodził mnie wcześniej w mieszkaniu, w którym przebywałem czasowo w Polsce bez obowiązku zameldowania, dręczył mnie wespół z innymi policjantami, którzy narazili mnie na utratę zdrowia a nawet życia. Zawiadomiłem o tym przestępstwie w zeszłym roku Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim i Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie, w osobistej rozmowie przy świadkach wyjaśniłem Szefowi Prokuratury w Tomaszowie o żydowskim nazwisku Wizner, że jestem prześladowany w mojej własnej Ojczyźnie przez bandę żydowską ukrytą w strukturach miejscowej Policji. Tej samej treści zawiadomienie o istnieniu przestępczości zorganizowanej w Policji w Tomaszowie Mazowiweckim wysyłałem kilkakrotnie pocztą do wskazanych powyżej urzędów oraz do Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Andrzeja Czumy, którego poznałem jeszcze wtedy, gdy byłem w Polsce redaktorem Tygodnika „Solidarność Jastrzębie”, a informowany byłem przez członków KPN-u, że to jest osobnik pochodzenia żydowskiego zainstalowany w Zarządzie Wojewódzkim Solidarności przez Służbę Bezpieczeństwa, czy KOR, co w Magdalence na jedno wyszło. Wtedy nie miałem możliwości i czasu, żeby zająć się sprawą Czumy, nie objąłem także proponowanej mi funkcji Redaktora Naczelnego czasopisma o tytule „Wolność” wydawanego przez KPN w Katowicach. W zeszłym roku atakowany byłem jednak mailami z Ameryki ze środowiska żydowskiego (Dusza i Kruszyńska), które obwiniając fałszywie Czumę o jakieś rzekome kłopoty finansowe, odsuwały od niego bardziej istotne podejrzenie o sprzyjanie patologicznym i kryminogennym faktom, ludziom i związkom osobowym w administracji państwowej RP. Piszę o tym wszystkim dlatego, że to parasol ochronny Andrzeja Czumy i drugiego ministra o żydowskim nazwisku Schetyna pozwalał żydowskiej bandzie w Tomaszowie na kryminalne działania, opisane przeze mnie szczegółowo we wielu pismach. Ta banda pozwala sobie nadal na nieustanne dręczenie niewinnej staruszki różnymi pismami i wezwaniami (kilkanaście już) wysyłanymi do zamieszkującej pod wskazanym złośliwie przez policjanta Melę adresem półślepej, schorowanej nie tylko na cukrzycę rencistki, biednej Polki. Tak nie może być, żeby jakiś policjant w Polsce fałszywie wyznaczał mi miejsce zamieszkania , a jakaś sędzina fałszywie ustalała, kto dla mnie jest brat, a kto swat. Tak nie może być, żeby Policjant z Komendy Wojewódzkiej w Łodzi potwierdzał mi w piśmie, że dobrze rozpoznałem obecnego szefa Policji w Tomaszowie, jako tego Łysakowskiego z Rawy Mazowieckiej, którego spotkałem wcześniej na zamkniętym spotkaniu z udziałem szefa Najwyższej Izby Kontroli w Polsce i żeby ten Policjant, który ma kontrolować tego Łysakowskiego i jego podwładnych w Komendzie Powiatowej w Tomaszowie, nie zapytał mnie o szczegóły tamtego spotkania, z udziałem jeszcze jakiegoś ministra, czy wicepremiera. Wszystko w swoim czasie i w szczegółach jeszcze opowiem i upowszechnię w internecie, na razie chcę tylko powiedzieć, że Polską nie może rządzić żadna żydowska banda, jeżeli Polska ma być państwem prawa, a Polacy mają być obywatelami równymi wobec prawa we własnej Ojczyźnie. Nie może być dostrzeżonego przeze mnie bezprawia w Policji, Prokuraturze i Sądach, dlatego też uprzejmie wnoszę o przywołanie do porządku wymienionych w niniejszym piśmie osób, gdyż przedwczoraj Wydział Karny Sądu w Tomaszowie znowu przysłał gońca na ul. Graniczną z jakimś pismem dla mnie, a przecież już Sąd ustami pani Wiceprezes Jaros przyznał we wspomnianym piśmie z 30 września br., że wie, gdzie ma mnie szukać. Jestem Prezesem Polonijnej Organizacji i wyraźnie powiedziałem podczas przesłuchania 14.07.2008 r., że pocztę do mnie należy wysyłać poprzez Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, taka jest droga dyplomatyczna i zwyczaje w kontaktach z Polonią. Praktyka bandy żydowskiej ukrytej w strukturach Policji, Prokuratury i Sądu Rejonowego w Tomaszowie jest natomiast taka, że zadręcza się i zasądza zaocznie niewinnych Polaków, do których czuje się niechęć na tle etnicznym, rasowym czy politycznym w rocznicę wybuchu Powstania w Warszawie, 1 sierpnia 2008 (w dwa tygodnie po rzekomym przestępstwie), a następnie dopiero trzy tygodnie później, tj. 21.08.2008 r. rzekomo doręcza się pod fałszywy adres wyrok, od którego Polak nie może się już odwołać, chociażby i dlatego, że jest już po ustawowym terminie, żeby móc się odwołać od zaocznego wyroku i prawdziwym sprawcom przestępstw, w policyjnych mundurach móc powiedzieć na prawdziwej rozprawie całą prawdę prosto w oczy: Przestępcami jesteście wy, żydowska banda w mundurach polskiej policji. Ta sama żydowska banda, która w 1977 roku oskarżyła mnie już raz fałszywie o pobicie milicjanta, a w 1978 r. w marcu skazała za to wyrokiem Sądu w Sosnowcu na karę grzywny. Zabiegam niniejszym o unieważnienie ze wskazanych względów meryorycznych i uchybień formalnych wyroku wydanego z rażącym naruszeniem prawa przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie 1 sierpnia 2008 r., w postępowaniu nakazowym. Przypominam jednocześnie o tym, że w poprzednich pismach kierowanych na adres Ministra Czumy wyjaśniałem, że urzędniczka Sądu w Tomaszowie uniemożliwiła mi osobiste zapoznanie się z aktami mojej sprawy, odmówiła także przyjęcia ode mnie dowodu rzeczowego w sprawie, w postaci starej, zniszczonej piłki do gry w piłkę nożną, którą zaniosłem do Sądu jako dowód nieustannego nękania mojej osoby przez chuliganów miejscowych. Wreszcie: oddałem tę piłkę 14 lipca 2008 r. na Policji za radą prokuratora Wiznera, który też nie chciał przyjąć ode mnie tegoż dowodu, a którą to piłkę przyjął ode mnie za pokwitowaniem wspomniany policjant o nazwisku Andrzej Mela. Wyjaśniam, że jestem w posiadaniu filmu zabezpieczonego przeze mnie na oryginalnym nośniku, na którym wyraźnie zapowiadam chuliganerii, że piłkę oddam na Policji. Nigdy nie miałem zamiaru zabrać jej z zamiarem przywłaszczenia. Nie miałem zamiaru kdokonania kradzieży tej starej, zniszczonej piłki, chociażby dlatego, że mam 56 lat, jestem inwalidą i nie gram w piłkę nożną, a wspomniana piłka nie przedstawiała sobą żadnej wartości. Nie była też piłką firmy Korona o wartości 200 zł, o której kradzież banda żydowska mnie posądziła. Prosiłem wielokrotnie policjantów, prokuraturę i sąd o przyjęcie ode mnie tego filmu, jako dowodu zdejmującego ze mnie absurdalne i niemoralne pomówienie o niepopełniony czyn. Nikt nie chciał wywiązać się ze swojego obowiązku. Zostałem fałszywie oskarżony i niewinnie skazany z woli lokalnej bandy w Tomaszowie. Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Andrzeja Czumę odmówiło mi złożenia wniosku unieważniającego wyrok, a Minister Schetyna nie był zainteresowany prześledzeniem kryminalnych układów w Policji w Tomaszowie, w którym wcześniej wiceminister Sobotka utrzymywał kontakty z mafią. Policja Wojewódzka w Łodzi i Komenda Główna zadbały o obronę przestępców w swoich szeregach. 14 lipca 2008 r. złożyłem zeznania na KPP w Tomaszowie w sprawie napadu na mieszkanie przy ul. Granicznej przez osobnika o żydowskim nazwisku Bogusławski. Odwoływałem się w szeregu pism w związku z ukrywaniem tego przestępstwa przez policję i urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości RP. Uprzejmie proszę o zajęcie się tą sprawą, którą upowszechniam w internecie, ponieważ idzie nam O naprawę Rzeczypospolitej, a nie o prywatny interes jednej bandy, czy drugiej. W sprawie osądzenia prawdziwych winowajców tymczasem nic się nie dzieje i nie mam komu jako Katolik odpuszczać. Boli mnie patologiczny stan administracji państwowej w Polsce i życzę sobie oraz wszystkim Polakom sprawiedliwości we własnej Ojczyźnie.
Z poważaniem Stefan Kosiewski
sowa  20.10.2010   22:13
tu: wniosek o przekazanie do prokuratury sprawy ujawnienia tajemnicy państwowej przez gen. Mariana Janickiego, szefa Biura Ochrony Rządu oraz o anulowanie na wniosek Ministra Sprawiedliwości wyroku wydanego z rażącym naruszeniem prawa przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim 1.8.2008 r.

 Chip RFID, lokalizacja zabitych BOR-owców w Smoleńsku

Szanowny Panie Ministrze,
generał Marian Janicki, szef Biura Ochrony Rządu – według jego własnych słów – był w szoku i dlatego zapewne popełnił przestępstwoujawnienia tajemnicy państwowej w związku z jego wypowiedzią zawierającą niedwuznaczną informację o tym, że wszystkich, lub prawie wszystkich funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu zabitych 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku i zmasakrowanych na miazgę jak cała reszta uczestników tragicznej wycieczki Lecha Kaczyńskiego do Katynia, mającej zainaugurować jego prywatną kampanię wyborczą, zlokalizowano niezwłocznie na miejscu oraz poukładano bezbłędnie w trumnach dzięki wszytym pod skórę czipom RFID aktywowanym z zewnątrz za pomocą urządzeń emitujących promienie rentgenowskie (w odróżnieniu od działających na baterie i fale radiowe czipów GPS), które rząd RFN wprowadza do dowodów osobistych wydawanych od 1 listopada br.
W związku z powyższym wnoszę o odwołanie gen. Janickiego ze stanowiska szefa Biura Ochrony Rządu i skierowanie sprawy do prokuratury.
Gdyby zaś Pan Minister ustalił, że informacja udostępniona przez gen. Janickiego w telewizji nie była tajemnicą państwową, to zgodnie z Ustawą o dostępie do informacji publicznej zapytuję, dlaczego nie odnaleziono w Smoleńsku wszystkich czipów RFID wszczepionych zabitym w katastrofie samolotowej oficerom polskim?
Proszę także o wyjaśnienie, czy funkcjonariusze Straży Granicznej, Straży Pożarnej i Policji w Polsce też mają – wzorem funkcjonariuszy BOR – pozaszywane pod skórą czipy RFID umożliwiające zlokalizowanie ich za życia i po śmierci w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej o każdej porze dnia i nocy? Czy dane lokalizacyjne policjantów RP nagrywane są i przechowywane na nośnikach podlegających kontroli organów państwowych RP i czy możliwe jest ustalenie lokalizacji poszczególnych funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim w dniu 8 lipca 2008 r. oraz ustalenie ich uczestnictwa w Antypolskim Pogromie przy ul. Granicznej, którego ofiarą padła m.in. moja osoba?
Wyjaśniam, że o Pogromie Antypolskim dokonanym latem 2008 r. w Tomaszowie Maz. przez zorganizowaną grupę przestępców o żydowskich nazwiskach informowałem odwołanego Ministra Sprawiedliwości o żydowskim nazwisku Czuma.
Pismem z 25 listopada 2009 r. ( w zał.Stefan-kosiewsk-do-minister-sprawiedliwosci-krzysztof-kwiatkowski-20091125) informowałem także osobiście Pana Ministra o przestępczej działalności urzędnika Ministerstwa Sprawiedliwości, pani mgr Marta Migalska, która ukryła przed Panem Ministrem otrzymaną informację o działaniu zorganizowanej, żydowskiej bandy w strukturach MS, MSWiA oraz Policji na przykładzie Tomaszowa Mazowieckiego, Województwa Łódzkiego i Stolicy.
W wyniku wspomnianego Pogromu Antypolskiego zostałem zaocznie skazany 1 sierpnia 2008 r. wyrokiem Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim a wyrok ten wydany został przy rażącym naruszeniu prawa i tylko Pan Minister jest uprawniony wystąpić z wnioskiem o unieważnienie tego bezprawnego wyroku kapturowego sądu żydowskich złoczyńców.
W moich pismach do Pana Ministra (Stefan-kosiewski-do-minister-sprawiedliwosci-krzysztof-kwiatkowski-20091015) zabiegałem o anulowanie tego bezprawia dokonanego w Polsce na mojej osobie. Ponawiam dzisiaj mój wniosek, a na dowód dobrej woli załączam nast. wyjaśnienie, dotyczące niedawnej wizyty Pana Ministra w Instytucie Ekspertyz Sądowych.
Moim zdaniem w Instytucie tym padł Pan Minister ofiarą antypolskiej prowokacji, której celem było odwrócenie uwagi opinii publicznej w Polsce od osoby Jarosława Kaczyńskiego, jego rozmowy z bratem Lechem Kaczyńskim przez telefon satelitarny i od ostatecznych ustaleń w sprawie winnego spowodowania katastrofy samolotowej w Smoleńsku. Tak zwani specjaliści, dla których Pan Minister zawiózł dodatkowe 200 tys. złotych z budżetu państwa, zastawili na Pana Ministra zasadzkę wpuszczając Pana w maliny dziecinnego odsłuchiwania spotęgowanych szumów i podpowiadając Panu błędnie, że był to hałas słyszany przez pilotów w kabinie samolotu Tu 154.
Tymczasem każde dziecko może potencjometrem dowolnie wzmocnić dźwięki zarejestrowane przy pomocy mikrofonu zainstalowanego w każdym miejscu samolotu, ale żadne dziecko nie powie publicznie w telewizji, że jest to hałas, który mieli w uszach piloci tupolewa!
Bo był to hałas odebrany przez mikrofon i zarejestrowany przez czarną skrzynkę, który można było przecież dowolnie wzmacniać w amplifikatorni i w słuchawkach, które miał Pan założone na uszy przez operatorów, którym powinien Pan teraz przejechać się po premii za próbę ośmieszenia autorytetu związanego ze stanowiskiem publicznym Ministra Sprawiedliwości RP, a nie dawać im dodatkowych pieniędzy na zmarnowanie.
Twierdzenie rzecznika rządu, pana ministra Grasia, że nie nie ustrzegł się Pan Minister „błędu”, czy też „niepotrzebnej wpadki” i że czeka Pana Ministra trudna rozmowa z premierem, wydaje się być w świetle dokonanych powyżej ustaleń bezzasadne, jak bezprawny jest wyrok z 1 sierpnia 2008 r., który orzeczony został w Tomaszowie Mazowieckim w stosunku do mojej osoby.
Zabiegając raz jeszcze o anulowanie tego bezprawnego wyroku zapewniam, że nie ukradłem dzieciom żadnej piłki Firmy Korona do gry w piłkę nożną, za co mnie zaocznie skazano nie dając najmniejszej szansy obrony, lecz że padłem ofiarą kryptosyjonistycznych prześladowań rasistowskich i politycznych w związku z prowadzoną przeze mnie działalnością dziennikarską i polityczną o charakterze Narodowym.
W marcu 1978 r. zostałem skazany przez Sąd w Sosnowcu za rzekome pobicie oficera Służby Bezpieczeństwa i studentki, ale wtedy odbyła się przynajmniej publicznie rozprawa, na której mogłem głośno powiedzieć, że kopać w piersi to może to ich uczą w Służbie Bezpieczeństwa, ale ja się uczę pisania wierszy na studiach i nie prosiłem w ostatnim słowie o nic, tylko o zdjęcie ze mnie zarzutu działania z pobudek chuligańskich. Ukarano mnie wtedy ale i zdjęto wtedy ten krzywdzący mnie wysoce zarzut.
Nie mieszkam w Tomaszowie, jak fałszywie podał do sądu policjant o żydowskim nazwisku Mela, żeby móc mnie zaocznie skazać w 2008 roku, czyli bezkarnie prześladować w Polsce Polaka ze względów rasistowskich i politycznych, lecz żyję od 28 lat jako emigrant polityczny i azylant w Niemczech, zaś w piłkę nie gram, bo nie pozwala mi na to stan zdrowia, gdyż jestem 57-letnim rencistą, inwalidą.
Z szacunkiem Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 65906 Frankfurt
do wiadomości: MSWiA, Kancelaria Prezydenta RP
Dot.: działania w strukturze Ministerstwa Sprawiedliwości RP zorganizowanej grupy złoczyńców; Pogrom Antypolski w Tomaszowie Maz. w lipcu 2008 r.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s